Ja nie depiluje się jesienią, bo…

Zaczniemy od pytania: jak u Was z depilacją jesienią? A może coraz grubsze swetry, długie spodnie, kryjące rajstopy zwalniają Was z tego obowiązku. Po co dbać o nogi i ręce skoro i tak ich nie widać. Wakacje się skończyły, więc… wakacje od depilacji czas zacząć.

 

 

Tylko czy te wszystkie ubrania naprawdę zwalniają nas od dbania o siebie? Tak średnio. Przecież żadna z nas nie zna dnia ani godziny, kiedy trzeba będzie wyskoczyć z dżinsów. A wtedy znowu sytuacja, która spędza sen z powiek „O matko, ale mam włosy na nogach”. No i klops 😉

 

Lepiej unikać takich sytuacji i wyjść z założenia, że jesień wcale nie zwalnia nas z tego, żeby dbać o swoje ciało. Tak jak formy nie zrobi się w 5 minut przed Sylwestrem albo kolejnymi wakacjami. Skoro już zaprzyjaźniłyście się z woskiem, to nie kończcie tej znajomości tylko dlatego, że liście spadają z drzew.

 

Pamiętajcie, że regularnie depilowana skóra przyzwyczaja się. No same powiedzcie, czy za drugim i trzecim razem odrywanie wosku nie było już czuć w minimalnym stopniu. Jasne, że tak! Naprawdę chcecie niweczyć to, chyba nie 😉

 

Poza tym, jeśli znowu sięgnięcie do maszynki (jesienną, zimową i każdą inną porą) to włosy znowu odrosną mocne jak dąb. A przecież były już takie delikatne i jasne. Ech… Zanim, więc będziecie mądre po szkodzie, to lepiej skorzystajcie z niej przed tym zanim zrobicie sobie kuku.

 

To są „oczywiste oczywistości”, dla których warto depilować się jesienią. A teraz to o czym być może w ogóle nie myślicie, a chyba powinniście. Ba, każda kobieta powinna. Dbanie o ciało! To jest całoroczna potrzeba, a nie tylko wiosenna i letnia. I pamiętajcie, że dbacie o nie dla siebie. Nie dla swojego chłopaka, męża, czy zawistnych koleżanek, ale dla Was.

 

Nikt nas nie przekona, że nie lubicie sobie stanąć przed lustrem i pozachwycać się sobą 😉 A co to za zachwyt, kiedy włos porasta łydkę lub (co gorsza i okropniejsza) wygląda całkiem śmiało z majtek. Wtedy nawet właściwie nawilżona skóra, jędrne ciało, jakoś nie cieszą tak, jak powinny. Dlatego warto wpaść na depilację bikini i nóg również w październiku lub listopadzie.

Prawdę mówiąc depilacja woskiem to wybór nowoczesnych i świadomych siebie kobiet. Przecież Wy właśnie takie jesteście. Nikt nie sprawdza czy macie te włosy pod spodniami czy nie. Nikt też nie sprawdza czy używacie maszynki. Ale Wy same to wiecie. Skoro tak to może dla siebie samych warto wpaść któregoś jesiennego dnia do Time for Wax i zafundować sobie przyjemność dla ciała i zmysłów.

 

Przysięgamy Wam solennie, że depilacja to świetny sposób na październikową chandrę lub listopadowy spleen. O wiele lepszy niż tona czekolady (idzie w biodra) czy grzane wino (idzie w brzuch). Przyjdźcie i spróbujcie, a potem koniecznie nam napiszcie czy pisałyśmy prawdę 😉

 

P.S. U nas jest zawsze jasno, ciepło i przyjemnie, co też jest ważne jesienią 🙂

 

Zapisz się na newsletter i odbierz rabat 30% na pierwszy zabieg!